New fun na DP. Strona: 6

Dodano: 2008-06-02 17:15

- No cóż, albo zabić albo kaleczyć. Nie zastanawiam sie w jakim stanie pozostawiam wroga za sobą. Raz jest mniej a czasem bardziej rozczłonkowany...
<wypowiadając ostatnie słowa wzniósł ręce do góry aby nieco sie rozciągnąć po czym nagle w dłoni poczuł coś materiałowego. Nie zastanawiając sie za wiele pociągnął mocniej jednak widząc, iż z drzewa spada ów Elfka pochwycił ją na ręce i z towarzyszem Summonem rzucili wielce zdziwione spojrzenie pozostając przez chwilę w głębokim osłupieniu nie pojmując zajścia>
- Najwyraźniej właśnie moje przeczucia same postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i oto proszę
<rzekł do Summona i do równie mocno zdziwionej Elfki>
- No i co teraz?


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-02 17:24

- no patrz... no to jest już nas troje.
<uśmiechnął się lekko>

- nie wydaje się mi, żeby miała wobec nas jakieś złe plany. w karczmie broniła tamtego szalonego maga. a na starych znajomych nie wyglądają.

<rozejrzał się dookoła i w oddali usłyszał tętent kopyt>



Dodano: 2008-06-02 17:36

Widziała, czuła i słyszała wszystko jak przez mgłę, o taaak...tu było o wile wygodniej..i przyjemniej niż tam na drzewie, wszystko dopóki ostatecznie nie zdecydowała sie przebudzić, i otworzyć choć z trudem skośnawe oczy.
8O
-No jak to coo? proszę mnie postawić??- nadrabia miną



Dodano: 2008-06-02 18:04

- Służę uprzejmie
&ltostawił powoli Elfkę na ziemi>
- Choć przeczucie miałem, że mamy cień to jednak nie spodziewałem sie, że to właśnie Ty nim będziesz... Zgaduję, że szłaś za jednym z nas od samego początku skoro aż tu trafiłaś chyba, że masz tak ostry węch, że nas wytropiłaś...
<nagle sam również słysząc coraz bardziej donośny odgłos biegnących ciężko końskich kopyt skierował sie w stronę przybyszów ciekawie spoglądając na kolejnego towarzysza>
- Daleko są? Jeśli zdołamy uciec to dobra nasza, jeśli jest ich za wielu warto uszanować życie dla cenniejszych przedsięwzięć.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-02 18:09

- ja nie wiem, ale rumor jest dość spory.. sądzę że ich dużo jest.

<nasłuchuje dalej i stwierdza, że sie zbliżają>

- proponuje kulturalnie zmyć, się stąd
<kieruje spojrzenie na elfkę>

- orientujesz sie w lesie chyba lepiej od nas, wiesz gdzie możemy się ukryć?



Dodano: 2008-06-02 18:13

Zniża twarz w kierunku murawy i nasłuchuje marszcząc lekko brewki...
-5 konnych...jeden kuleje... to nie jest pogoń... schowajmy się. przejadą- rzuca swym 'niespodziewanym' towarzyszom podroży ostrzegawcze spojrzenie, po czym skacze w gąszcze przylegając do ziemi.



Dodano: 2008-06-02 18:20

<znika w mroku lasu kryjąc się za dużym krzakiem. wypowiada kilka słów i z ziemi znów podnosi sie lekka mgiełka - typowa dla lasów w tej okolicy>

<odgłosy konnicy są coraz głośniejsze i dochodzą od zachodu - wygląda na to, że ktoś jedzie w stronę wioski>



Dodano: 2008-06-02 18:24

- Tylko 5? W tym jeden kuleje?
<rzucił mocno zdziwione spojrzenie>
- To przed czym tu sie chować? Z zaskoczenia wytnę ich zanim sie zorientują, że są martwi.
<spojrzał poważnie na towarzyszów>
- Poza tym koń to szybszy środek transportu niż nogi...
<dorzucił dla drobnego pocieszenia towarzyszów>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-02 18:34

-To może być ktoś ważny, będą ich szukać...-dochodzi do ich uszu ostry szept Elfki, za nic sie nie przyzna, że nie umie jeździć konno...



Dodano: 2008-06-02 18:39

- no ja jestem też za bezkrwawym rozwiązaniem. myślę, że ani my ani oni nie szukają kłopotów. po za tym nie zrobili nam nic. przepuścmy ich.

<spojrzał na elfkę szukając poparcia>

- po za tym konie mnie nie lubią


<odgłosy stały się już bardzo wyraźne>



Dodano: 2008-06-02 18:39

- Ktoś ważny nie miałby teraz słabej obstawy po tym co zaszło we wsi w karczmie
<odrzekł szeptem do Elfki>
- Pięciu to ja biorę za jednym zamachem, a konie są nasze do dalszej dyspozycji. No i oczywiście wszystko to cokolwiek Ci jeźdźcy wiozą.
<kontynuował>
- Mamy inne techniki prowadzenia walki z przeciwnikiem. Można by więc porwać jednego w celu zdobycia informacji a pozostali niech wieją gdzie popadnie. I tak nas potem nie znajdą.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-02 18:44

-A niech Cię diabli, po uszy nurzany we krwi barbarzyńco!- z gracją wyłania się z krzaków i idzie na spotkanie jeźdżców

...
Po chwili, powraca spokojnie trzymając za uzdę dwa konie

-Pokaż mi więc, czy potrafisz równie dobrze siedzieć w siodle jak walczyć.-robi ostra minkę



Dodano: 2008-06-02 18:51

<siedzi z wytrzeszczonymi oczami>

- łaaa.. dobra jesteś.

&ltrzygląda się koniom i nie bardzo wie co zrobić. zwierzęta odsuwają się od niego>

- kurde bele, myśłałem, że chociaż te dwa są pokorniejsze



Dodano: 2008-06-02 18:51 Zmieniono: 2008-06-02 18:53

Patrzy nań z politowaniem
-Istoto ludzka, musiałeś coś słabo sypiać. Na Ciebie to nawet już nie trzeba czarów usypiających... jak na tamtych... -kiwa głową w stronę z której przyprowadziła konie.
-Konie myślą, żeś nietrzeźwy...-Gładzi jedno ze stworzeń po karku, szepcząc mu coś cicho w ucho.



Dodano: 2008-06-02 18:57

- nie wiem, czy chce oglądać na co cię stać. myślę, że scena przed karczmą dostarczyła mi dość wrażeń na całe życie. wybacz ale trochę boję się krwi i jej widok mnie zdecydowanie odrzuca

&ltodchodzi do konia>

- fajny zwierzak, a jak sie to obsługuje? wybacz ignorancje.. ale stamtąd skąd pochodzę zwierząt nie używało się do lokomocji
a po za tym to tylko dwa konie. jak sie zmieścimy w trójkę na nich?



Dodano: 2008-06-02 19:02

Lekko sie zmieszała...
-Nie wiele ważę, pozatym...-przełyka gorzko swoją dysfunkcję- nie umiem prowadzić tych szlachetnych istot...sadzę jednak, że jadąc we we dwójkę jeden z nich udźwignie nas bez problemu.-Gładzi siwą grzywę upatrzonego konia.
-Śpieszmy sie jednak, zaklęcie które rzuciłam, nie jest wystarczająco mocne, by sie za chwilę tamci nie przebudzili. Jeśli mamy stąd odjechać, nie posądzeni o koniokradztwo, musimy już ruszać.



Dodano: 2008-06-02 19:20

- Na koniu w miarę sobie radze, służyłem też dawno temu w berserkerach konnych ale nie miałem na nich takiego wzięcia jak o własnych nogach...
<mówiąc podszedł do jednego z koni po czym dosiadł sprawnie i zakręcił się nim w miejscu sprawdzając czy jeszcze pamięta jak sie na nim poruszać>
- Więc jak? W trójkę na jednym jedziemy?
<spojrzał pytająco na dwójkę>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-02 19:28

&ltodszedł do wolnego konia>
- dobra mam włożyć nogę w tę uzdę tak?
<kilka nieudanych prób, ale w końcu zakapturzona postać z zadowoleniem usiadła na zwierzęciu.>

- no to jak się dzielimy? ja nie umiem tym kierować.

<spojrzał się na elfkę>

- Pani mówi, że również? to może weź nas na hol? - rzekł mag do Bezimiennego



Dodano: 2008-06-02 19:38

Wyłapała jakiś szelest w gąszczu...
Szybko odbiła sie od ziemi, zgrabnie lądując za magiem w siodle.
-Musimy ruszać- koń nastawił uszu, po czym bez kolejnej komendy ruszył przed siebie lekkim kłusem, wzbudzając lekkie zaskoczenie pasażerów.



Dodano: 2008-06-02 19:50

- jakiś mądry ten koń

<spojrzał się za wojem>

- dobra to lepiej oddalmy się od tego miejsca



Dodano: 2008-06-02 20:30

<ruszył prędko za towarzyszami jednak po chwili dało sie ujrzeć za nimi pościg pozostałych trzech jeźdźców>
- Zdaje sie, że mamy towarzystwo!
<krzyknął w pędzie jazdy do towarzyszy>
- Wy jedźcie, a ja ich zatrzymam bo uciekać w nieskończoność zwierzęta nie dadzą rady
&lto czym zwinnie odbił w bok znikając w zaroślach odwracając uwagę ścigających.>
- Przynajmniej oszczędzę czarodziejowi widoków...
<rzekł do siebie pod nosem szykując sie do rozstania ze ścigającymi>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-02 21:12

<odwrócił się do elfki>
- da sobie rade ten wariat? wygląda na dość porywczego



Dodano: 2008-06-02 21:26

<w miedzy czasie gdy mag z Elfką jechali dalej przed siebie porachował sie z goniącymi. Oddalając sie od nich na bezpieczna odległość obrócił nagle konia na wprost nich i z dala pędem jadąc na zderzenie z nimi rzucił prosto w nich topory. Po płynnym przebiciu ich ciał na wylot wbiły sie w drzewa za nimi zrzucając za sobą martwych jeźdźców na ziemie. Ponownie goniąc za towarzyszami zabrał topory z drzew>
- Ktokolwiek ich wyszkolił, nie ma pojęcia o swojej specjalności...
<rzucił za sobą dumnie pozostawiając jedyne mgłę do dyspozycji uziemionym jeźdźcom>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-03 11:30

Ocknęła się kiedy już zaczęło świtać. Mrużąc oczy od blasku porannego słońca, wyprostowała się w siodle. Przed nią chyliła się postać maga, chrapiącego z nosem w uprzęży.
Rozejrzała się. Przez noc, las wokół nich znacznie zgęstniał, oba konie jednak nadal kroczyły dzielnie na przód, wąziutką, ledwo widoczną ścieżką.
Gdzieś jednak zniknął trzeci towarzysz podróży.
Elfka stanęła na wpół w strzemionach, i rozejrzała się wokoło.
...Ani śladu...-zacmokała z niezadowoleniem, na to zaś koń zarzucił łbem i głośno zarżał, co brutalnie zbudziło maga, który zerwał się z wrzaskiem, zrzucając Elfkę siedzącą za nim.
PLASK!-odgłos wpadającego ciała w bagnisty teren o poranku, raczej nie należał do najprzyjemniejszych...



Dodano: 2008-06-03 11:57

- co?! gdzie?! jak?!
<rozejrzał się dookoła. widząc umazaną błotem elfkę uśmiechnął się>

- a to ty, widać niespokojny sen miałaś.
<schodzi z konia i pomaga damie wstać>

- hmm... naszego woja gdzieś wcieło.. ale jego koń jest. może poszedł się rozejrzeć, albo zarżnąć kilku wieśniaków
<uśmiechnął się tu krzywo>

- ale gdzie my jesteśmy?



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło